Wstępniak

Straciłam grunt pod nogami w chwili, kiedy moje dziecko zaczęło płakać i z całych sił prosić: „Chcę do domu! Mamo, zabierz mnie stąd. Tęsknię za domem!”. Ja, mocna baba, z tych, co lubią „prosto z mostu”, w jednej chwili zamieniłam się w kłębek nerwów i strachu.

Szpital, bo tu usłyszałam tę przejmującą prośbę, w sekundzie stał się wrogiem moim i mojego dziecka, a tęsknota za domem wspólnym pragnieniem zwykłego życia we własnym miejscu, gdzie wady i złe nawyki dodane i pomnożone zdawały się nie mieć już najmniejszego znaczenia

Po kilku długich godzinach przyszedł czas na refleksję, na modlitwę, na prośbę o łaskę. Nie pytałam „dlaczego?”, choć mam przeświadczenie, że Bóg pozwala o to pytać, ale zaczęłam układać w sobie te wszystkie moje strachy, łzy i myśli o zależności od Boga, która ratuje, chroni i nie pozwala zwariować. 

Szpital nocą stał się dla mnie jakby łagodniejszy, a córce przyniósł sen. I choć nie wiem, co będzie rano, jutro, za kilka dni, jednego jestem pewna: że chcę być z moim dzieckiem. Bóg też chce być blisko człowieka, ale tego pragnienia nawet nie potrafię sobie wyobrazić, jedynie mocno w nie wierzę. 

W imieniu całego zespołu WARTO, dziękuję za miniony rok i zachęcam do przesyłania własnych opinii, uwag i refleksji w nowym.


Bożena Giemza

Aktualny numer

Ziemia
Polecane artykuły